Rekrutacja w Callcenter InterGalactica
Byłem ostatnio na rozmowie kwalifikacyjnej w Callcenter InterGalactica we Wrocławiu. To chyba największa firma, w jakiej do tej pory aplikowałem. Rozmowę prowadził head manager, samo zaś spotkanie składało się z kilku części. Najpierw zawołał kilku gości z IT, którzy spytali, czy oprócz docelowego stanowiska nie interesuje mnie jeszcze inna posada. Interesowała.
Główna część spotkania to rozwiązywanie testu w obecności gości z IT i head managera. Test na stanowisko o które mi chodziło poszedł mi raczej słabo, spodziewałem się innego rodzaju pracy, niżby to wynikało z pytań. Później rozwiązałem jeszcze test na tę drugę posadę, poszedł nieco lepiej.
Goście z IT wzięli kartki z rozwiązaniami i zaczęliśmy rozmawiać, co robiłem, jakie mam doświadczenie, itd. Pierwszy fail: Na ogłoszeniu napisaliśmy, że w grę wchodzi praca zdalna, ale tak naprawdę szukamy osoby do Wrocławia. Może się Pan przenieść? Gdybym wiedział, że to tylko praca na miejscu, nie traciłbym tych 19 godzin (dojazd+rozmowa+powrót). Nic to, najgorsze miało przyjść.
Ostatnią częścią był test psychologiczny. 150 czy 160 pytań. Pytania dzieliły się na kilka grup:
- grupa żołądkowa, można tu wyodrębnić dwie podgrupy:
- “czy ma Pan zatwardzenie”,
- “czy ma Pan rozwolnienie”,
- grupa płciowo-seksualna:
- “czy jest Pan zadowolony z życia płciowego”,
- “czy w dzieciństwie chciałby Pan być dziewczynką”,
- grupa prześladowcza:
- “czy uważa Pan, że inni ludzie uniemożliwili Panu sukces”,
- pytania “wprost”:
- “czy uważa się Pan za zdrowego psychicznie”,
- no i inne:
- “czy jest Pan teraz bardziej skoncentrowany niż kiedykolwiek”.
Być może były jeszcze jakieś grupy. W każdym razie test był skonstruowany tak, że z każdej grupy było kilka (no, góra 10) pytań, w różnych częściach testu. Nie wiem, czy to zgodne z prawem, ale na pewno nie zgodne z poczuciem dobrego smaku.
Wydaje mi się, że gdyby rozmowa kwalifikacyjna miała normalny przebieg i rzeczywiście wyglądałaby jak rozmowa z jedną osobą, rekruter mógłby uzyskać więcej informacji - i na temat znanych przez kandydata technologii i na temat jego zdrowia psychicznego.
Pracy nie dostałem. Nie dziwię się - jak już pisałem, test poszedł mi nie za dobrze, pozostaje także kwestia rozdźwięku praca zdalna/praca stacjonarna. Z drugiej strony nie wiem, czy praca w korporacji, którą tak wnikliwie interesuje moje dzieciństwo, byłaby tym, co rzeczywiście chcę robić.